Wczoraj świętowałam przejście na dietę… chipsami, ciastkami i butelką wina musującego. Efekt był taki, że zawaliłam poranny trening. Cały dzień chodziłam jak zombie. Dietę też trochę zawaliłam, ale na szczęście to tylko ok 200 g truskawek. Aerobiku też całego nie zrobiłam, bo zaczęło mi się kręcić w głowie. Poza tym spadek nastroju (nic nowego). Postanowiłam nie korzystać z programu rozciągania, a rozciągać się we własnym zakresie przez 10 min rano i wieczorem naprzemiennie. Mnie w ogóle ciężko realizować jakikolwiek program narzucony z góry. Musi być po mojemu. Z krokami też bez porannego treningu było słabo. Jutro pierwsze ważenie, bo dziś nie miałam odwagi. Trochę więcej o moim menu jutro.
Podsumowanie:
11:00 – musli i płatki kukurydziane z mlekiem +kawa – 197kcal
14:08 – banan + po jednym orzechu: nerkowca, laskowym,
migdale i włoskim – 144kcal
17:40 – truskawki – 64kcal
18:30 - zupa
pieczarkowa z makaronem pełnoziarnistym – 197kcal
- · 602/600 kcal
- · trening
- · wieczorne rozciąganie
- · 12/15 min aerobiku
- · 6198/10 000 kroków
Komentarze
Prześlij komentarz