Zacznę od zaległości. Niedziela, Dzień Mamy, dzień odpustu -
nie poszedł tak źle – kawałek ciasta (120g), trzy Rafaello zamiast dwóch, ale
co tam… Lody czekoladowe jakieś 150g. Miało być ok… miało. Zamiast sałatki na
dwa dni była sałatka na jeden dzień. Nie chcę wiedzieć ile kalorii. Za to
poniedziałek zaczął się dobrze. Dopóki nie przyszli goście i… nie przynieśli
wódki i paki ciastek. Potem poleciało z górki… Ciasto, ciastka, Rafaello,
alkohol… Zapomnieć, pogrzebać, wyprzeć
ten dzień. Wczoraj z dietą ok, z ćwiczeniami też nieźle. Tylko rozciągać mi się
nie chciało.
Dziś leniwy dzień. Deszczowo i duszno, nie chciało mi się
chodzić za wiele. Złapał mnie wilczy głód, na szczęście nie uległam.
Rozciąganie na razie odkładam ze względu na ból stawów, jakoś mnie trzyma od
kilku dni
Jutro półmetek „wyzwania”. Powinno być 52,5kg, zapewne jest
sporo więcej. Mam tylko nadzieję, że te sporo to będzie jedynie jakiś kilogram
więcej. Choć patrząc na poniedziałek… brrr. Ale się zważę, poniosę
konsekwencję. Przede mną 10 dni ostrego odchudzania – już bez żadnego odpustu,
nawet głupiej kromki chleba. Osiągnę ten cel. To w końcu tak niewiele, nie
zawalę przez własną głupotę. Później powolne wychodzenie z diety, żeby nie było
efektu jo-jo. Na razie skupiam się na tym co tu i teraz.
Podsumowanie:
09:09 – musli (30g) i płatki kukurydziane (10g) z mlekiem
(60g) +kawa – 197kcal
13:01 - Mandarynka(125g) + po jednym orzechu: nerkowca,
laskowym, migdale i włoskim suszona morela (7g) – 124kcal
17:40 – zupa pomidorowa (250g)+makaron pełnoziarnisty (50g)–
182kcal
- · 503/600 kcal
- · Trening 00:19:03; 6,6km/h
- · Rozciąganie
- · 20/15 min aerobiku
- · 7 086/10 000 kroków
Komentarze
Prześlij komentarz