Przejdź do głównej zawartości

Dzień 9 – 29.05.2019r

Zacznę od zaległości. Niedziela, Dzień Mamy, dzień odpustu - nie poszedł tak źle – kawałek ciasta (120g), trzy Rafaello zamiast dwóch, ale co tam… Lody czekoladowe jakieś 150g. Miało być ok… miało. Zamiast sałatki na dwa dni była sałatka na jeden dzień. Nie chcę wiedzieć ile kalorii. Za to poniedziałek zaczął się dobrze. Dopóki nie przyszli goście i… nie przynieśli wódki i paki ciastek. Potem poleciało z górki… Ciasto, ciastka, Rafaello, alkohol…  Zapomnieć, pogrzebać, wyprzeć ten dzień. Wczoraj z dietą ok, z ćwiczeniami też nieźle. Tylko rozciągać mi się nie chciało.
Dziś leniwy dzień. Deszczowo i duszno, nie chciało mi się chodzić za wiele. Złapał mnie wilczy głód, na szczęście nie uległam. Rozciąganie na razie odkładam ze względu na ból stawów, jakoś mnie trzyma od kilku dni
Jutro półmetek „wyzwania”. Powinno być 52,5kg, zapewne jest sporo więcej. Mam tylko nadzieję, że te sporo to będzie jedynie jakiś kilogram więcej. Choć patrząc na poniedziałek… brrr. Ale się zważę, poniosę konsekwencję. Przede mną 10 dni ostrego odchudzania – już bez żadnego odpustu, nawet głupiej kromki chleba. Osiągnę ten cel. To w końcu tak niewiele, nie zawalę przez własną głupotę. Później powolne wychodzenie z diety, żeby nie było efektu jo-jo. Na razie skupiam się na tym co tu i teraz.

Podsumowanie: 

09:09 – musli (30g) i płatki kukurydziane (10g) z mlekiem (60g) +kawa – 197kcal
13:01 - Mandarynka(125g) + po jednym orzechu: nerkowca, laskowym, migdale i włoskim suszona morela (7g) – 124kcal
17:40 – zupa pomidorowa (250g)+makaron pełnoziarnisty (50g)– 182kcal


  • ·       503/600 kcal
  • ·       Trening 00:19:03; 6,6km/h
  • ·       Rozciąganie
  • ·       20/15 min aerobiku
  • ·       7 086/10 000 kroków

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 12 – 01.06.2019r

   53,4kg. Buuu… Niby w dół, ale o wiele wolniej. Boję się momentu gdy waga mimo starań się zatrzyma. Wagę 53,4kg przed gwałtownym przytyciem utrzymywałam przez prawie rok. Jak już wspominałam wcześniej, teraz waga pewnie będzie spadać wolniej. Grunt to się nie poddać nawet jak waga nie ruszy z miejsca.    Trening dziś słabo. Dosłownie. Było mi piekielnie słabo więc i wynik słaby. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam jednego z odcinków trasy. Jak odtwarzałam sobie dzisiejszy „spacer” jakby film mi się urwał w pewnym momencie. Gdy sprawdziłam na Samsung Health przebieg treningu okazało się że na tym etapie szłam i to nawet w niezłym tempie i bardzo równo. Jakby automatycznie.    Dziś spróbowałam pierwszy raz w tym roku czereśnie. Uwielbiam je, ale ceny ponad trzydziestu złotych za kilogram zniechęcały.     To na tyle marudzenia na dziś Podsumowanie:  09:35 – musli (30g) i płatki kukurydziane (10g) z mle...