54,9kg Miło zacząć dzień od dobrych wiadomości. Trening z nie do końca oczekiwanymi rezultatami, ale się poprawię. Postanowiłam małą zmianę związaną z rozciąganiem. Rano zaraz po wstaniu z łóżka jestem tak nie przytomna, że jestem w stanie jedynie napić się wody, ubrać i wyjść. Rozbudzam się dopiero w ruchu. Wieczorem za to już nie za bardzo chce mi się ćwiczyć. Więc będę się rozciągać zaraz przed aerobikiem popołudniu. Codziennie. I tu nasunął mi się kolejny pomysł. Kiedyś, gdy byłam jeszcze w gimnazjum bardzo chciałam się rozciągnąć na szpagat. Nawet z koleżankami rzuciłyśmy sobie wyzwanie której pierwszej się uda. Mnie niestety nie udało się wcale. Teraz postanowiłam do tego wrócić. Tym razem się nie poddam.
Aerobik za to dziś na plusie – po odrobieniu planowanych piętnastu
minut miałam jeszcze sporo energii i chęci, więc dociągnęłam do dwudziestu
minut.
Dziś z planowanych posiłków zebrało się 400 kalorii. Postanowiłam
zaszaleć i dodatkowo zjadłam kromkę chleba i pomidorka koktajlowego. Mimo, że
nie przekroczyłam limitu… dostałam wyrzutów sumienia. Z powodu tej suchej
kromki… zaczyna mi odbijać.
Żeby się bardziej zmotywować do utrzymania tempa odchudzania
wyszukałam w Internecie zdjęcie ludzkiego tłuszczu. A nawet porównanie mięśnia
i tłuszczu:
Działa na wyobraźnie
co? Zdecydowanie chcę jak najmniej tego żółtego obrzydlistwa w moim ciele.
Podsumowanie:
09:00 – musli (30g)i płatki kukurydziane (10g) z mlekiem
(60g) +kawa – 197kcal
14:29 - banan (69g) + po jednym orzechu: nerkowca, laskowym,
migdale i włoskim + suszona morela– 119kcal
17:20 - zupa ogórkowa (250g)– 101kcal
18:29 – kromka chleba (35g) + pomidor koktajlowy (16g) – 94 kcal
·
511/600 kcal
·
Trening 00:19:31; 6,4km/h
·
Rozciąganie
·
20/15 min
aerobiku
·
13 022/10 000
kroków

Komentarze
Prześlij komentarz