Przejdź do głównej zawartości

Dzień 2 – 22.05.2019r

    Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych. Najpierw poranny trening – jedyne co mam sobie do zarzucenia to tępo i czas. Postanowiłam się z tego też się przed sobą i Wami rozliczać. Przeszłam 2,08 km ze średnią szybkością 6,3 km/h. Trwało to 19min38sek. Mam zamiar osiągać średnią szybkość najpierw
7-8 km/h, później 8-9. Czas okrążenia mam zamiar ukrócić najpierw do 17-18 min a później 15. (widać we mnie duszę księgowej, nawet poza biurem – uwielbiam cyferki 😜). Aerobik w czasie wyznaczonym też odhaczony. Zrobiłam dziś więcej niż 10 000 kroków, zastanawiam się nad narzuceniem sobie 15 000. Z dietą też było według planu. Właśnie – miałam napisać czym się żywię bardziej szczegółowo. Zawsze było u mnie kiepsko z porankami. Kiedyś nawet rezygnowałam ze śniadania, bo nie znosiłam musli a nie mogłam na śniadanie jeść ani słodkich ani kukurydzianych płatów w ilości, która miała mi wystarczyć na kilka godzin. Więc wolałam  nie jeść nic, co wiadomo kończyło się wieczornym napadem na lodówkę. Z czasem przekonałam się do bakalii i płatków owsianych i to właśnie musli uczyniłam królową śniadań. Mój facet kiedyś kupił mi do pracy takie płatki z owocami, orzechami i nasionami w Lidlu i piekielnie mi one zasmakowały. Także oto moje śniadaniowe musli:


   Do tego w Carrefour trafiłam płatki kukurydzane fit – o zmniejszonej ilości soli i cukru. Łączę je w ilości (10g) z musli (30g), zalewam mlekiem (60ml) i śniadanie gotowe. Do tego obowiązkowo kawa z mlekiem. Staram się jeść śniadanie o 9 rano.
   Jako drugi posiłek mam owoc+ orzechy. Ostatnio są to banany, mam jakiś dziki napad na te owoce. Zestaw orzechów składa się z jednego migdała, jednego nerkowca, jednego włoskiego i jednego laskowego. Czasami, gdy zjem jakiś mniej kaloryczny owoc dochodzi suszona żurawina albo suszone morele. Czas posiłku: ok 13:00
Obiady to przeważnie zupy. Objęłam ster w kuchni, więc dbam, żeby nie były bardzo kaloryczne. Obiad wyznaczyłam sobie na 17:00. Dziś zamieniłam obiad z drugim śniadaniem, bo wróciłam piekielnie zmachana i głodna.
   A teraz mniej optymistyczne wieści - zważyłam się. Mogłam się tego spodziewać po poniedziałku. 55,4kg. Przypomniał mi się mem, który co roku krąży po fejsie ok marca. „Moim postanowieniem noworocznym było zrzucić 10 kilo – zostało mi jeszcze 15kg…” Teraz nie ma odstępstw od diety, powinno się udać 👊

Podsumowanie: 

09:00 – musli (30g)i płatki kukurydziane (10g) z mlekiem (60g) +kawa – 197kcal
13:10 -  zupa pieczarkowa (240g) z makaronem pełnoziarnistym (50g) – 197kcal
18:11 – banan (82g) + po jednym orzechu: nerkowca, laskowym, migdale i włoskim – 109kcal 


  • ·       503/600 kcal
  • ·       Trening 00:19:38; 6,3km/h
  • ·       Poranne rozciąganie
  • ·       15/15 min aerobiku
  • ·       13 789/10 000 kroków


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzień 12 – 01.06.2019r

   53,4kg. Buuu… Niby w dół, ale o wiele wolniej. Boję się momentu gdy waga mimo starań się zatrzyma. Wagę 53,4kg przed gwałtownym przytyciem utrzymywałam przez prawie rok. Jak już wspominałam wcześniej, teraz waga pewnie będzie spadać wolniej. Grunt to się nie poddać nawet jak waga nie ruszy z miejsca.    Trening dziś słabo. Dosłownie. Było mi piekielnie słabo więc i wynik słaby. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam jednego z odcinków trasy. Jak odtwarzałam sobie dzisiejszy „spacer” jakby film mi się urwał w pewnym momencie. Gdy sprawdziłam na Samsung Health przebieg treningu okazało się że na tym etapie szłam i to nawet w niezłym tempie i bardzo równo. Jakby automatycznie.    Dziś spróbowałam pierwszy raz w tym roku czereśnie. Uwielbiam je, ale ceny ponad trzydziestu złotych za kilogram zniechęcały.     To na tyle marudzenia na dziś Podsumowanie:  09:35 – musli (30g) i płatki kukurydziane (10g) z mle...