Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych. Najpierw poranny
trening – jedyne co mam sobie do zarzucenia to tępo i czas. Postanowiłam się z
tego też się przed sobą i Wami rozliczać. Przeszłam 2,08 km ze średnią
szybkością 6,3 km/h. Trwało to 19min38sek. Mam zamiar osiągać średnią szybkość
najpierw
7-8 km/h, później 8-9. Czas okrążenia mam zamiar ukrócić najpierw do 17-18 min a później 15. (widać we mnie duszę księgowej, nawet poza biurem – uwielbiam cyferki 😜). Aerobik w czasie wyznaczonym też odhaczony. Zrobiłam dziś więcej niż 10 000 kroków, zastanawiam się nad narzuceniem sobie 15 000. Z dietą też było według planu. Właśnie – miałam napisać czym się żywię bardziej szczegółowo. Zawsze było u mnie kiepsko z porankami. Kiedyś nawet rezygnowałam ze śniadania, bo nie znosiłam musli a nie mogłam na śniadanie jeść ani słodkich ani kukurydzianych płatów w ilości, która miała mi wystarczyć na kilka godzin. Więc wolałam nie jeść nic, co wiadomo kończyło się wieczornym napadem na lodówkę. Z czasem przekonałam się do bakalii i płatków owsianych i to właśnie musli uczyniłam królową śniadań. Mój facet kiedyś kupił mi do pracy takie płatki z owocami, orzechami i nasionami w Lidlu i piekielnie mi one zasmakowały. Także oto moje śniadaniowe musli:
7-8 km/h, później 8-9. Czas okrążenia mam zamiar ukrócić najpierw do 17-18 min a później 15. (widać we mnie duszę księgowej, nawet poza biurem – uwielbiam cyferki 😜). Aerobik w czasie wyznaczonym też odhaczony. Zrobiłam dziś więcej niż 10 000 kroków, zastanawiam się nad narzuceniem sobie 15 000. Z dietą też było według planu. Właśnie – miałam napisać czym się żywię bardziej szczegółowo. Zawsze było u mnie kiepsko z porankami. Kiedyś nawet rezygnowałam ze śniadania, bo nie znosiłam musli a nie mogłam na śniadanie jeść ani słodkich ani kukurydzianych płatów w ilości, która miała mi wystarczyć na kilka godzin. Więc wolałam nie jeść nic, co wiadomo kończyło się wieczornym napadem na lodówkę. Z czasem przekonałam się do bakalii i płatków owsianych i to właśnie musli uczyniłam królową śniadań. Mój facet kiedyś kupił mi do pracy takie płatki z owocami, orzechami i nasionami w Lidlu i piekielnie mi one zasmakowały. Także oto moje śniadaniowe musli:
Do tego w Carrefour trafiłam płatki kukurydzane fit – o
zmniejszonej ilości soli i cukru. Łączę je w ilości (10g) z musli (30g),
zalewam mlekiem (60ml) i śniadanie gotowe. Do tego obowiązkowo kawa z mlekiem.
Staram się jeść śniadanie o 9 rano.
Jako drugi posiłek mam owoc+ orzechy. Ostatnio są to banany,
mam jakiś dziki napad na te owoce. Zestaw orzechów składa się z jednego
migdała, jednego nerkowca, jednego włoskiego i jednego laskowego. Czasami, gdy
zjem jakiś mniej kaloryczny owoc dochodzi suszona żurawina albo suszone morele.
Czas posiłku: ok 13:00
Obiady to przeważnie zupy. Objęłam ster w kuchni, więc dbam,
żeby nie były bardzo kaloryczne. Obiad wyznaczyłam sobie na 17:00. Dziś
zamieniłam obiad z drugim śniadaniem, bo wróciłam piekielnie zmachana i głodna.
A teraz mniej optymistyczne wieści - zważyłam się. Mogłam
się tego spodziewać po poniedziałku. 55,4kg. Przypomniał mi się mem, który co roku
krąży po fejsie ok marca. „Moim postanowieniem noworocznym było zrzucić 10 kilo
– zostało mi jeszcze 15kg…” Teraz nie ma odstępstw od diety, powinno się udać 👊
Podsumowanie:
09:00 – musli (30g)i płatki kukurydziane (10g) z mlekiem
(60g) +kawa – 197kcal
13:10 - zupa pieczarkowa
(240g) z makaronem pełnoziarnistym (50g) – 197kcal
18:11 – banan (82g) + po jednym orzechu: nerkowca, laskowym,
migdale i włoskim – 109kcal
- · 503/600 kcal
- · Trening 00:19:38; 6,3km/h
- · Poranne rozciąganie
- · 15/15 min aerobiku
- · 13 789/10 000 kroków

Komentarze
Prześlij komentarz