Półmetek wyzwania. Tak jak się obawiałam na wadze nie
wyświetliło się to co powinno 😉 Jest 53,8kg. Teraz tylko spiąć dupsko i prosto do celu.
Dziś trening poszedł bardzo dobrze – poprawiłam trochę szybkość i czas, jestem
z siebie zadowolona. Zwiększam czas trwania aerobiku do 20 minut.
Z dietą będę się teraz bardzo pilnować, żadnych odstępstw. Jak mnie najdzie głód, albo co gorsza zachcianka to będę sobie robić kawę. Po niej nie chce mi się jeść. Dziesięć dni musi wystarczyć do zrzucenia tych przeklętych prawie czterech kilo.
Z dietą będę się teraz bardzo pilnować, żadnych odstępstw. Jak mnie najdzie głód, albo co gorsza zachcianka to będę sobie robić kawę. Po niej nie chce mi się jeść. Dziesięć dni musi wystarczyć do zrzucenia tych przeklętych prawie czterech kilo.
Dziś nie byłam bardzo głodna. Aż mnie to zdziwiło, bo te
kilka dni od poniedziałku to była istna udręka. Potrafiłam być głodna nawet
zaraz po jedzeniu. Może w końcu organizm przyzwyczaił się do mniejszych porcji.
Jednak wróciłam do rozciągania. Marzę o rozciągnięciu się na
szpagat. Idzie mi coraz lepiej. Nie lubię się inspirować figurami innych dziewczyn,
mam swój cel, ale... te baletnice 😍
Podsumowanie:
09:09 – musli (30g) i płatki kukurydziane (10g) z mlekiem
(60g) +kawa – 197kcal
13:01 – pomarańcza (174g) + po jednym orzechu: nerkowca,
laskowym, migdale i włoskim – 124kcal
17:05 – warzywa na patelnię (150g)+dukat rybny (20g)+ryż
biały (80g)– 233kcal
- · 549/600 kcal
- · Trening 00:18:34; 6,8km/h
- · Rozciąganie
- · 20/20 min aerobiku
- · 11 814/10 000 kroków

Komentarze
Prześlij komentarz