53,6kg Już prawie dotarłam do mojej
poprzedniej stałej wagi 53,4kg. Teraz tylko dalej w dół. Podejrzewam, że teraz
będzie trochę trudniej, zawsze tak było, że gdy w krótkim czasie przytyłam
kilka kilo to przy odchudzaniu one bardzo szybko spadały. Gdy tylko osiągałam
wagę , którą utrzymywałam przez dłuższy czas, spadek kolejnych kilogramów był
wolniejszy.
Dziś trening słabo, nie miałam, siły już przed wyjściem z
domu. Niby czas ok, zwiększyłam trochę średnią szybkość, ale pierwszy kilometr
prawie się wlokłam – 8 km/h. Dopiero na drugim etapie przyspieszyłam. Zdałam
też sobie sprawę, że walnęłam babola w trzecim poście – zamiast zmniejszać
sobie kilometry na godzinę w postanowieniu to je sobie dodałam 😛 Mam zamiar chodzić szybciej,
osiągać średnią szybkość najpierw
7-8 km/h, później 8-9.
7-8 km/h, później 8-9.
Jedzonko ok. Obiecałam, że gdy dojdę do wagi sprzed
przytycia pozwolę sobie na „mały” odpust. Jutro z okazji Dzień Mamy upiekę
ciasto i zrobię na obiad surówkę Gryos. Będzie też Rafaello i chyba lody
czekoladowe więc raczej będzie to dzień bez bilansu 😉 Postaram się nie
przesadzić, w końcu to mama ma świętować nie ja. Poza tym pojutrze mają przyjść
do nas goście, będę miała motywację, żeby nie wciągnąć połowy ciasta i całego
Rafaello…
Podsumowanie:
08:30 – musli (30g) i płatki kukurydziane (10g) z mlekiem
(60g) +kawa – 197kcal
13:17 - mandarynka (100g) + po jednym orzechu: nerkowca,
laskowym, migdale i włoskim + suszona morela (5g) – 104kcal
18:15 – warzywa na patelnię (100g)+biały ryż (50g)– 176kcal
·
477/600 kcal
·
Trening 00:19:34; 6,3km/h
·
Rozciąganie
·
20/15 min
aerobiku
·
11 814/10 000
kroków
Super!! Śliczny bilans, patrzę na te wymierzone gramy i mam ochotę kupić sobie wagę kuchenną byleby kontrolować jedzenie i je wprowadzić w miarę "normalnie".
OdpowiedzUsuńPowodzenia!!