Przejdź do głównej zawartości

Dzień 5 – 25.05.2019r

 
53,6kg Już prawie dotarłam do mojej poprzedniej stałej wagi 53,4kg. Teraz tylko dalej w dół. Podejrzewam, że teraz będzie trochę trudniej, zawsze tak było, że gdy w krótkim czasie przytyłam kilka kilo to przy odchudzaniu one bardzo szybko spadały. Gdy tylko osiągałam wagę , którą utrzymywałam przez dłuższy czas, spadek kolejnych kilogramów był wolniejszy.
Dziś trening słabo, nie miałam, siły już przed wyjściem z domu. Niby czas ok, zwiększyłam trochę średnią szybkość, ale pierwszy kilometr prawie się wlokłam – 8 km/h. Dopiero na drugim etapie przyspieszyłam. Zdałam też sobie sprawę, że walnęłam babola w trzecim poście – zamiast zmniejszać sobie kilometry na godzinę w postanowieniu to je sobie dodałam 😛 Mam zamiar chodzić szybciej, osiągać średnią szybkość najpierw
7-8 km/h, później 8-9.
Jedzonko ok. Obiecałam, że gdy dojdę do wagi sprzed przytycia pozwolę sobie na „mały” odpust. Jutro z okazji Dzień Mamy upiekę ciasto i zrobię na obiad surówkę Gryos. Będzie też Rafaello i chyba lody czekoladowe więc raczej będzie to dzień bez bilansu 😉 Postaram się nie przesadzić, w końcu to mama ma świętować nie ja. Poza tym pojutrze mają przyjść do nas goście, będę miała motywację, żeby nie wciągnąć połowy ciasta i całego Rafaello…

Podsumowanie:
08:30 – musli (30g) i płatki kukurydziane (10g) z mlekiem (60g) +kawa – 197kcal
13:17 - mandarynka (100g) + po jednym orzechu: nerkowca, laskowym, migdale i włoskim + suszona morela (5g) – 104kcal
18:15 – warzywa na patelnię (100g)+biały ryż (50g)– 176kcal

·       477/600 kcal
·       Trening 00:19:34; 6,3km/h
·       Rozciąganie
·       20/15 min aerobiku
·       11 814/10 000 kroków

Komentarze

  1. Super!! Śliczny bilans, patrzę na te wymierzone gramy i mam ochotę kupić sobie wagę kuchenną byleby kontrolować jedzenie i je wprowadzić w miarę "normalnie".

    Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dzień 12 – 01.06.2019r

   53,4kg. Buuu… Niby w dół, ale o wiele wolniej. Boję się momentu gdy waga mimo starań się zatrzyma. Wagę 53,4kg przed gwałtownym przytyciem utrzymywałam przez prawie rok. Jak już wspominałam wcześniej, teraz waga pewnie będzie spadać wolniej. Grunt to się nie poddać nawet jak waga nie ruszy z miejsca.    Trening dziś słabo. Dosłownie. Było mi piekielnie słabo więc i wynik słaby. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam jednego z odcinków trasy. Jak odtwarzałam sobie dzisiejszy „spacer” jakby film mi się urwał w pewnym momencie. Gdy sprawdziłam na Samsung Health przebieg treningu okazało się że na tym etapie szłam i to nawet w niezłym tempie i bardzo równo. Jakby automatycznie.    Dziś spróbowałam pierwszy raz w tym roku czereśnie. Uwielbiam je, ale ceny ponad trzydziestu złotych za kilogram zniechęcały.     To na tyle marudzenia na dziś Podsumowanie:  09:35 – musli (30g) i płatki kukurydziane (10g) z mle...